niedziela, 1 stycznia 2012

Wymarzone, długo wyczekiwane.



Chyba nigdy tak nie tęskniłam za górami. Nigdy. 9 grudnia 'Jedziemy w góry!'. Jedziemy, nie jedziemy, jedziemy. Schroniska? Murowaniec? Dolina Pięciu Stawów? "Witam, niestety pula miejsc do rezerwacji w tym terminie już się wyczerpała. Nie możemy zrobić rezerwacji. Zapraszamy w innym terminie." Bene? Nie odbierają. Chatka Puchatka? Chyba brak chętnych poza mną. Środa! Werusia wykonała jeden telefon! Mamy nocleg! Krzeptówki.'No lify', ciepło, internet, księża, kluczyki od samochodu, makaron z niby brokułami, puszek okruszek. Co prawda bez Kopy, ale i tak czarny z Pięciu Stawów i zielony do Nosala dał nam w kość. Zjazdy na tyłku.

Najlepsze cztery dni od października, najlepsze. Od tego czasu lepszych nie było. Długo wyczekiwane. Dziękuję.




Ostatnio często towarzyszy. http://www.youtube.com/watch?v=y8ZWnuo-tnM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz